Gerlach je nam z ręki.
W dolinie u celu. Patrzymy. Cieszymy oczy i ładujemy akumulatory. Doszliśmy gdzie doszliśmy. Minęliśmy wodospad. Weszliśmy w tatrzańskie cuda. Strzeliste kominy. Majestat na wyciągnięcie ręki. Aaaa no tak, Gerlach.
W dolinie u celu. Patrzymy. Cieszymy oczy i ładujemy akumulatory. Doszliśmy gdzie doszliśmy. Minęliśmy wodospad. Weszliśmy w tatrzańskie cuda. Strzeliste kominy. Majestat na wyciągnięcie ręki. Aaaa no tak, Gerlach.
Tym razem bez podboju szczytów — po prostu długi spacer. Zaczynamy w Starym Smokowcu i idziemy przez Dolinę Sławkowską w stronę Doliny Wielickiej: chcemy podejść pod szlak na Gierlach, a jeśli czas i pogoda pozwolą — może nawet na niego wejść. (Żarcik Ha Ha Ha)
Zapowiadał się deszcz, więc wzięliśmy peleryny i spokojne tempo zamiast pościgu za metrami. Gdzieś koło Śląskiego Domu kończy się las, a zaczyna kosodrzewina.
Cały plan (wg mapy.com) to ok. 19,3 km i 7:51 h w drodze, z ok. 1180 m przewyższenia w górę — dzień będzie długi, a że potrzebujemy być w Krakowie o 20, plan jak to plan, pozostanie planem.
Jesteśmy w Dolinie Sławkowskiej, ok. 11:30, na wysokości 1578 m n.p.m. — witaj, kosówko! Dementujemy pogłoski o deszczu: zachmurzenia brak, pogoda jak z igły, po prostu cudo. Dokładne miejsce zaznaczyliśmy na mapie poniżej.
Mapa pokazuje plan trasy (dane GPX, mapy.com) — realny przebieg dnia może się różnić. Pobierz plan (GPX).